Czeskie Kolorado to w zasadzie Czeska Szwajcaria. Nieziemskie skały, piękne kaniony i zapierające dech w piersiach widoki. Nazwę udoskonaliłam, gdyż poza jednym budynkiem, nie znalazłam nic, co by mi Szwajcarię przypominało.
Zaczęłam czytać o jednym z najbardziej popularnych regionów w Czechach. Wszystkie źródła są zgodne, Czeska Szwajcaria to kraina wąwozów, kanionów i skalnych wież. Wygooglowałam słowo „Szwajcaria”. Oglądałam kilkadziesiąt zdjęć, które prezentują najpopularniejsze miejsca w tym kraju. Głównie były to obrazy ośnieżonych Alp, ogromnych zielonych łąk i przepięknych, przejrzystych jezior. Miałam zatem dużą rozbieżność porównywanego regionu. Co innego, gdy wyszukałam „Kanion Kolorado”. Pierwsze z czym się zetknęła to majestatyczne skały i olbrzymie skalne słupy. Dlatego, gdy przybyłam na miejsce, moim pierwszym skojarzeniem nie była Szwajcaria, a właśnie Kolorado. Nie wiem, czy taka zamiana przypadłaby do gustu Czechom, ale nie o gustach tym razem. Dziś kilka słów o wycieczce jednodniowej, która w końcu się udała.
Z czeskimi atrakcjami nie mam dobrych wspomnień. Zawsze jak coś zaplanuję, trafiam na blokady dróg, długie objazdy, brak miejsc, albo tłum ludzi, który napiera z każdej strony. Może dlatego nie mam po drodze do Czech. Jednak ten wyjazd zaplanowali moi znajomi. Liczyłam zatem na łut szczęścia, że w końcu coś w tych Czechach zobaczę.
Zdałam się zatem na plan bardzo prosty. Wyjechać z Wrocławia, dojechać do Czech, zaparkować, podreptać na sam szczyt i zobaczyć Prawczicką Bramę, czyli najdłuższy w Europie łuk skalny.
Pierwsza połowa planu
Przemierzamy samochodem asfaltowe drogi Czech, by dotrzeć do Hřenska. Stamtąd planujemy początek wycieczki. Drogi, zwłaszcza te leśne są niesamowicie kręte i ciasne. Teraz już wiem, dlaczego w Czechach tyle się organizuje rajdów samochodowych. Mijamy się z samochodem na milimetry na jednym z zakrętów. Zamykam oczy i jedziemy dalej. Na szczęście to nie ja prowadzę.
Mijane pionowej skalne ściany podpowiadają, że miejsce docelowe jest już niedaleko. Parkujemy przy głównej ulicy, na ziemistym parkingu. 120 czeskich koron, to cena za postój całodniowy. Opróżniamy kieszenie z banknotów i zaczynamy realizację drugiej części planu, czyli podboju Prawczickiej Bramy.
Wysiadając z samochodu, czuć górskie powietrze, zimne i bardziej ostre. Znajome uczucie stresu i ciekawości już jest w mojej głowie. Pora na zmianę obuwia. Lekkie adidasy, zmieniamy na sznurowane podejściówki.

Drużyna S. podbija Kolorado
Ludzi jest sporo, jednak nie są to dzikie tłumy. Starsi i młodsi, w trekach i trampkach, a nawet w obcasach, z dziećmi i psami, wszyscy zmierzają pod górę.
Ci co atrakcje mają już za sobą, moczą zmęczone stopy w lodowatej wodzie potoku albo na ławeczkach podglądają ciekawsko turystów zza okularów przeciwsłonecznych.
Kamienne cuda
Szlak do Czeskiego Kolorado nie jest wymagający. Drzewa kłaniają się turystom, którzy niczym pielgrzymi zmierzają do miejsca kultu. Po drodze można spotkać kamienne cuda, zaprojektowane według własnej wyobraźni. Co prawda nie przypominają tych, które konstruuje Michael Grab, ale każdy od czegoś zaczynał. Podobno każdy, kto ułoży kamienną wieżę w danym miejscu, wróci do niego. Ciekawe, ile w tym prawdy.

Czeskie Kolorado – kamienna wieża
Idąc pod górę ponad 45 minut nie wydarzyło się nic, co by mi szczególnie zapadło w pamięć. Dziwiłam się więc, że tyle ludzi znalazło tu artystyczne natchnienie. Pisarze, poeci, malarze, kompozytorzy, gdzie są te cudne miejsca, o których świat swojego czasu huczał? Nie daje za wygraną, ciekawość i chęć zdobycia kolejnej górki, popycha mnie do przodu.
Sokole Gniazdo
Pierwszą sztandarową pozycję z przewodnika widać z oddali. To Sokole Gniazdo, czyli pałacyk wybudowany w roku 1881 na życzenia Edmunda Clary-Aldringena. W polskiej literaturze nie znalazłam nic o tym człowieku, w czeskiej piszą o nim jako o szlachcicu i polityku urodzonym w Wiedniu, posiadającym majątek w Teplicach. W owym czasie Sokole Gniazdo stanowiło unikat, dlatego kilka lat po jego budowie oraz rosnącej popularności wśród turystów, zaczęto pobierać opłaty. Ta tradycja, przetrwała do dziś. Obecnie wejście do kompleksu kosztuje 75 czeskich koron. By dotrzeć do bram pałacu trzeba pokonać szutrowe, pisze serpentyny. Mimo, że tyle czasu upłynęło, budynek w dalszym ciągu robi duże wrażenie na turystach, którzy z chęcią robią sobie zdjęcia na jego tle. To właśnie ten pałacyk jako jedyny element krajobrazu, przypomina mi nieco o szwajcarskim charakterze. Olbrzymi budynek, którego szerokie, pięknie zdobione balkony oraz drewniana część faktycznie wygląda tak, jakby ktoś nożyczkami wyciął kawał domu w Szwajcarii i wkleił w Czechach.

Czeskie Kolorado – bileciki do kontroli
Tarasy widokowe
Zapachy z restauracji korcą, by zboczyć z trasy i zjeść co nie co. Jednak póki co, trzymamy się planu i ruszamy, by zobaczyć jedno z miejsc, w którym była nakręcona scena do popularnego filmu „Opowieści z Narnii”. Bowiem scenę, gdy czwórka bohaterów przechodzi przez skalny most, podziwiając lasy Narnii, była realizowana właśnie na Prawczickiej Bramie. Dla turystów wejście na strop skalnego mostu jest zakazane.

Czeskie Kolorado – Prawczicka Brama
Jeden taras widokowy zamknięty, ale jest kilka innych, z których panorama na bliższą i dalszą okolicę zachwyca równie mocno. Widok olbrzymich skał, filarów i murów skalnych górujących nad okolicą poraził mnie surowością i pięknem. Czeskie Kolorado to raj dla wspinaczy, którzy próbują napawać się okolicą z wierzchołków skalnych olbrzymów.
Podziwiając i łapiąc chwile w tym skalnym raju, już wiem skąd brali inspiracje artyści. Spokój, cisza, przyroda i góry – na chwilę odpłynęłam. Na chwilę, bo znajomy odgłos pustki w brzuchu, sprowadził mnie skutecznie na ziemie.

Czeskie Kolorado – tarasy widokowe
Sokolska restauracja
Pewnym krokiem zmierzamy do Sokolego Gniazda, w którym na parterze mieści się restauracja. Z miejscem na tarasie widokowym było ciężko, ale właśnie zwolnił się jeden stolik. Jak na miejsce, które rocznie odwiedza ponad 100 000 ludzi, liczyłam na bardziej urozmaicone menu. Jedyny rarytas jaki znaleźliśmy w karcie, był smażony ser z frytkami i surówką. Smażony ser jest przecież sztandarowym daniem w Czechach, a jednak byłam nim nieco rozczarowana. Danie wyszło trochę suche i niedoprawione. Jednak nie wybrzydzam, bo produktu do restauracji są dostarczane niewielkim wyciągiem linowym, co ją nieco usprawiedliwia.
Po chwili odpoczynku i zakupieniu magnesów, znajdujemy tajemnicze schody, które prowadzą na piętro. Byłam zaskoczona, gdyż weszliśmy do ogromnego pomieszczenia, w którym wiszą zdjęcia prezentujące atrakcje i widoki Czeskiego Kolorado. Tutaj znów małe rozczarowanie, ponieważ pomysł był ciekawy, ale cała oprawa do niczego. Zwisające pajęczyny, brudne okna i unoszący się zapach staroci sprawia, że sprawnie przechodzimy do dalszych pomieszczeń, a po chwili wracamy na dół.

Czeskie Kolorado – Galeria
Wrócimy tu jeszcze
Dziś pewnie ciężko znaleźć moment, gdy to miejsce jest puste, wolne od rzeszy turystów. Mimo kilku rozczarowań uważam, że wycieczka była udana. Wolnym krokiem zmierzamy na parking. Zmieniamy buty, chowamy plecaki do bagażnika i kierujemy się w stronę polskiej granicy. Szkoda wracać, gdy dookoła jest wiele innych atrakcji, które chcą złapać w swoje sidła spragnionych przygód turystów. Pańska Skała lub rejs łodzią po niezwykłych kamiennych wąwozach i skalnych kanionach to jedne z najbardziej znanych atrakcji tego regionu. No nic, trzeba wracać i szykować się na następną wycieczkę.
Mam nadzieję, że Wy tak jak ja, czujecie potrzebę realizacji tego zaproszenia do podboju Czeskiego Kolorado.

Czeskie Kolorado – Wrócimy tu jeszcze
Brak komentarzy