Tropem Korony

Tropem Korony – Kowadło i Rudawiec

Kowadło i Rudawiec, kolejne zdobyte perełki w Koronie Gór Polski. Te dwa szczyty w Sudetach Wschodnich sprawiły, że kolejny dzień stał się nieco lepszym od poprzedniego.

Zapowiada się piękna pogoda. Słońce dziarsko wdziera się przez okna pokoju. Pobudzona wizją kolejnego dnia spędzonego w górach, szykuję się na wycieczkę. Tym razem celem stały się Góry Złote i Góry Bialskie.

Niewielki parking koło leśniczówki w Bielicach, pęka w szwach. Właśnie trwa długi weekend. Wiele osób zjechało w to samo miejsce, by tak jak ja, cieszyć się górami. Mimo to, panuje niemal idealna cisza. Niedaleko słychać tylko szum wodospadu.

Razem z kompanem wędrówki odliczamy do startu. W między czasie wyjmujemy z plecaków ubrania, w które się przebieramy pod dachem wiaty. Zakładając buty, nachodzi mnie myśl, czy w tym upale damy radę. Pocieszam się, że przed nami tylko 13 km marszu.

Profil trasy - Kowadło i Rudawiec

Profil trasy – Kowadło i Rudawiec

Kowadło

Z parkingu ruszamy w stronę pierwszego szczytu. Asfaltem maszerujemy w stronę Kowadła. Kijki trekkingowe zawsze staram się mieć przy sobie. Jednak w pośpiechu, zapomniałam wyjąć ich z bagażnika. Do tej pory nie doceniałam jak ważnym są elementem. Teraz ich brak odczuwam przy wędrowaniu.

Wytyczony szlak zmienia kierunek i wprowadza nas do lasu. Trasa nie jest długa, ale za to dość stroma, kamienista i poprzecinana licznymi korzeniami. Wchodzenia nie ułatwia żar, który leje się z nieba. Pogoda piękna, ale jest strasznie duszno.

Mniej więcej w połowie drogi na szczyt, dochodzimy do jedynego punktu widokowego. Tu można zaczerpnąć powietrza. Szczyt czeka, dlatego ruszamy dalej.

W końcu zdobywamy Kowadło, z którego kiedyś można było dostrzec Masyw Śnieżnika. Teraz cały szczyt porastają młode świerki. Podbiłam książeczkę pieczątką i ruszamy na Rudawiec.

Punkt widokowy - trasa na Kowadło

Punkt widokowy – trasa na Kowadło

Rudawiec

By stanąć na Rudawcu, schodzimy z Kowadła tą samą drogą, którą weszliśmy. Wróciłam do samochodu, by tym razem zabrać kijki ze sobą. Przy leśniczówce skręcamy w lewo i mijamy szemrzący wodospad. Upał daje się we znaki, a woda w rzece wydaje się mieć zaskakującą siłę przyciągania. Chciałoby się wejść do niej i schłodzić. Na taki rarytas jednak przyjdzie jeszcze czas.

Droga na Rudawiec jest bardziej urozmaicona. Na początku drogą asfaltową mijamy sztuczne jeziora i liczne strumyki. Z każdej strony słychać spokojny szum wody. Czuć przyjemny chłód.

Kiedy szlak odbija w prawo, zaczyna się kilometrowe, strome i kamieniste podejście. Zaprowadzi nas ono na wypłaszczenie terenu, które bliżej szczytu będzie tonąć w borowinie. Po dwóch kilometrach płaskiego terenu, z daleka widać żółtą tabliczkę szczytu Gór Bialskich. Rudawiec nie nagradza piechurów panoramą. Pozostaje tylko cieszyć się szlakiem i zdobytym szczytem.

Rudawiec

Rudawiec

Pieczątka

Mimo, że szczyt posiada skrzynkę z pieczątką, nie wbiłam jej do książeczki. Została skradziona. Zawiedzeni ruszyliśmy w dół tym samym szlakiem. Miałam nadzieję, że w leśniczówce zastanę dobrą duszę, która podbije szczyt firmową pieczątką. Udało się. Pieczątka Nadleśnictwa Lądek-Zdrój, Leśnictwa Balice Górne gości w mojej książeczce zdobywcy KGP.

Powrót

Zmęczeni, swoje ostatnie kroki skierowaliśmy nad wodospad. Orzeźwiający chłód wody na spoconej twarzy, jest największą nagrodą tego dnia. Poczułam, że wracam do żywych.

Większość samochodów zdążyła już odjechać. Słońce tliło się między drzewami. Czas wracać na niziny i brać się za bary z codziennym życiem.

Do następnego szczytu.

Kowadło i Rudawiec

Kowadło i Rudawiec

Może Ci się spodobać również...

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Kiniacz
    7 lutego 2019 o 11:29 am

    Mam ochotę ruszyć na wycieczkę w góry po przeczytaniu Twojego wpisu 🙂

  • Odpowiedz
    Karolina
    7 lutego 2019 o 12:27 pm

    Przyjemnie się Ciebie czyta. Pozdrawiam,
    Karolina

Dodaj komentarz