My Blue World

My Blue World – Garlejów Groń

Garlejów Groń to jedna z górek i startowisk paralotniowych, które odkryłam dzięki MaŻySiowi, czyli Zimowemu Paralotniowemu Pucharowi Beskidów.

Lista startowisk, które zaliczają się do MaŻyŚ, jest bardzo różnorodna. Są wśród nich górki szkoleniowe, małe polany w lesie, a także wyższe górki. Wszystkie łączy to, że w ramach pucharu, trzeba wejść na nie własnymi siłami. Część z nich znana i uczęszczana, a część z nich, taka jak Garlejów Groń, nieco może zapomniana.

Dlatego pora na jego odkrycie!

Szlak

Na Garlejów Groń można dojść żółtym szlakiem z Mutnego, ale ponieważ samochód zostawiam, przy cmentarzu w Peweli Wielkiej, to właśnie stamtąd zaczynam swój marsz. Według mapa-turystyczna.pl, wędrówka powinna zając ok 1h, a do przejścia jest 2,5km. Szlak prowadzi prawie cały czas drogą asfaltową. Ostatni kilometr prowadzi drogą szutrową na samo startowisko.

W drodze na Garlejów

Ciekawostki

Patrząc na mapę zobaczymy, że w sąsiedztwie Peweli Wielkiej, istnieją Pewel Mała, Pewel Ślemieńska oraz Pewełka. Według legendy, dostępnej na stronie szkoły, nazwy powstały od wnuka i trzech synów Pawła, którzy podzielili się ojcowizną i tak jak najstarszy otrzymał największą część, którą nazwał Pewel Wielka, średni nazwał swoją cześć Pewel Ślemieńską, najmłodszy Pewel Małą, a wnuk Pewelkę.

Sąsiedztwo Peweli Wielkiej – mapa-tyrustyczna.pl

Na mapie, zainteresował mnie symbol stacji PKP we wsi Pewel Wielka, która liczy nieco ponad 1400 mieszkańców. Z Krakowa próżno szukać tu połączeń bezpośrednich. Za to z Żywca można liczyć na 5 połączeń autobusowych w ciągu dnia (według rozkładu na stronie: zywiec.powiat.pl.

U podnóża Garlejowa, przepływa Pewlica, która swoje źródło ma we wsi Hucisko. Jest ona prawym dopływem Koszarawy, która wpada do Soły, a ta do Jeziora Żywieckiego.

Pewel Wielka to ogólnie mało znana beskidzka wieś, ale za to właśnie ona w roku 2019, zajęła III miejsce w konkursie na Piękną Wieś Województwa Śląskiego.

Pewel Wielka widziana z góry

Latanie

Garlejów wydaje się być łatwą górką. Choć w paralotniarstwie według mnie, nie ma czegoś takiego jak łatwa górka. W każdym miejscu, z którego odrywamy się od ziemi, może nas spotkać sytuacja niebezpieczna.

Jednak trzeba przyznać, że startowisko na Garlejowie posiada dużo miejsca, by spokojnie rozłożyć skrzydło i przygotować się do startu. Ogromne startowisko zwabiło mnie na szczyt, by spróbować swoich sił i spędzić kilka minut w powietrzu.

Z lądowaniem też nie ma problemów, bo za lądowisko robią obszerne łąki wokół kościoła. Co prawda, nie widać ich na starcie, ale po oderwaniu się od ziemi oraz dostaniu się nad koronę drzew, można łatwo je namierzyć.

Podczas pierwszego i póki co mojego ostatniego zlotu z tej górki, nie znalazłam żadnego noszenia. W zasadzie zapamiętałabym tą górkę dość pozytywnie, gdyby nie fakt, że podczas lotu nie mogłam wsiąść do uprzęży. I muszę przyznać, że niemożliwość wejścia do uprzęży to mało przyjemny szczegół, który się może wydarzyć. Na szczęście zlot nie był długi. Z resztą zobaczcie sami!

Zlot z Garlejowa Groń – MaŻyŚ 2023/2024

Może Ci się spodobać również...

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz