Wielka_Sowa
Jednodniówki

Wielka Sowa – jesienne wejście

Jesień. Jak dla mnie najlepsza pora roku, by wędrować po górkach. Cudne kolory, magiczne widoki i optymalna temperatura. W takich okolicznościach przyrody, spędziłam jeden z wrześniowych weekendów, zdobywając Wielką Sowę.

Przeprowadzając się na Dolny Śląsk, miałam w głowie zaplanowane cotygodniowe wyprawy po Karkonoszach i Sudetach. Nigdy w tych okolicach nie byłam to i ciekawość tego terenu była duża. Studia oraz praca zweryfikowały moje możliwości oraz plany wyjazdowe praktycznie do zera.
Nie zapomniałam jednak o swoich postanowieniach, dlatego gdy nadarzyła się okazja, spakowałam plecak i ruszyłam na jesienny szlak.

Wielka Sowa

Dojazd

Szlak zaczyna się w Walimiu, niedaleko kościoła. Najlepszą opcją by się tam dostać z Wrocławia, jest samochód.  Wcześniej patrzyłam na alternatywne formy dojazdu, jednak jest z nimi kicha.
Poszukiwania zaczęłam od sprawdzenia strony e-podróżnik, która w ogóle nie rozpoznaje nazwy Walim. Poszperałam na necie i co prawda jakieś autobusy tam jeżdżą, ale dopiero z Wałbrzycha, co utrudnia i wydłuża całą sprawę. W moim przypadku, samochód był jedynym możliwym sposobem, by dostać się do punktu docelowego. Z Wrocławia do Walimia to 1,5 godziny drogi.
Na marginesie sama wieś jest ciekawa pod dwoma innymi względami. Pierwszy z nich to taki, że krzyżuje się tu wiele szlaków turystycznych, a także szlaków rowerowych i MTB. Drugi zaś jest taki, że Walim znany jest ze sztolni oraz kompleksu podziemnego Włodarz, którego nie widziałam jeszcze, ale wiele słyszałam, czytałam, dzięki czemu jest na liście moich miejsc, które chcę zobaczyć.

Wielka Sowa

Pomysł na wyjazd, by zdobyć Wielką Sowę zrodził się zaledwie dzień przed wyjazdem. Zapowiadał się dzień jak z obrazka, ze złotą polską jesienią w tle. Żal było nie skorzystać.
Mapa wylądowała na stole i zaczęłam ją bacznie przeczesywać w poszukiwaniu idealnego szczytu. I oto jest! Wielka Sowa! Cała trasa ma prawie 11 km. Planowany czas przejścia to 3,5 godziny. Trzeba jeszcze doliczyć dojazdu z Wrocławia i powrót. Po zsumowaniu wszystkich czasów, szlak jest idealny na jeden dzień.
Profil trasy - Wielka Sowa

Profil trasy – Wielka Sowa

Droga na szczyt, którą zaplanowałam biegła najpierw zielonym szlakiem, prowadzać mnie do Przełęczy Walimskiej, gdzie jak się okazało, miał miejsce Rajd Pieczonego Ziemniaka. Następnie obrałam niebiesko oznaczoną trasą, by dotrzeć na Wielką Sowę. Nieco przed szczytem warto obrócić się za sobie i zerknąć na panoramę, która przedstawia nizinę wraz z obrazem oddalonych domów, miast i miasteczek. Widoczność nie była najlepsza. Mam jednak plan zdobycia Wielkiej Sowy, więc ruszam dalej po drodze mijając Strzyżnę. Polecam by przycupnąć w tym miejscu, bo rozciąga się z niej szeroka panorama i to wcale nie na nizinę, tylko na mniejsze i większe górki. Widoczność również nie dopisała, ale najbliższe górki było widać.

Jak miło zobaczyć znów górki!

 Jak miło zobaczyć znów górki!

Zdobywając Wielką Sowę, byłam bardzo zaskoczona. Otóż szczyt jest ulokowany między drzewami na polanie, więc widowiskowej panoramy nie uświadczyłam. Na szczycie ulokowane są trzy wiaty, w których ludzie palili ognisko i piekli kiełbaski. Dookoła jest wiele ławeczek połączonych z stołem, gdzie większość osób robi sobie przerwę i spożywa swoje zapasy. Spotkałam się już ze schroniskami na szczytach, gdzie faktycznie ludzie tłumnie odpoczywają, jednak pierwszy raz spotykałam się z wyznaczonym miejscem na ognisko, z którego wiele osób korzysta. Ponad to na szczycie stoją dwie wieże, jedna telekomunikacyjna oraz druga, betonowa, 25-metrowa wieża widokowa, wybudowana w roku 1906r. Wieża jest symbolem miasta Pieszyc i znajduje się w jego herbie. Na wieżę można wejść za dodatkową opłatą. bilet normalny kosztuje 6 zł, ulgowy 3 zł.

Szczyt Korony Gór Polski z małym defektem

Korona Gór Polski została ustanowiona w 1997 roku. Jest to lista, na której znajduję się 28 najwyższych szczytów z wszystkich polskich pasm górskich. Wielka Sowa również należy do tego zaszczytnego grona. Jest bowiem najwyższym szczytem Gór Sowich, liczącym sobie 1015 m n.p.m. Niestety, ten jeden z najwyższych szczytów Polski, ma najbardziej zniszczony ekologicznie drzewostan. Widać to idąc szlakiem i obserwując martwe drzewa, które tworzą charakterystyczny obraz dla lasu po kwaśnym deszczu.

Po odpoczynku i nacieszeniu się widokiem gór, pora wracać do samochodu. Trasę powrotną obieram przez Małą Sowę oraz Jelenią Polanę, czyli żółtym szlakiem, aż do Walimia. Tuż przed wejściem do wsi, mijam strumień, obok którego znajduję kamień z podróżniczą mądrością. Może to znak?

Podróżnicze mądrości

Może Ci się spodobać również...

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz