Jednodniówki Piesze Wyprawy Zapomniane na Dolnym Śląsku

Miedzianka – zapomniane miasto widmo

Miedzianka, miasto widmo i mała, zapomniana perełka na Dolnym Śląsku. Jej historia przeraża, ale jednocześnie intryguje. Wysiedlona i zrujnowana przez górnictwo wieś, dziś przyciąga piwem i epicką panoramą na Rudawy Janowickie. Większość osób nawet nie zna tej mieściny, część o niej zapomniała, ale nie ja!

Moja przygoda z Miedzianką zaczęła się od pisania pracy magisterskiej na temat zamkniętych kopalń. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Miedzianka to miasto widmo. Zaznaczyłam miejsce na mapie i wyruszyłam w drogę.

Miedzianka

Ta mała miejscowość jest położna niecałe 2 km od Janowic Wielkich. Stamtąd samochodem to jakieś 5 minut drogi, piechotą ok 20. Miedzianka jest tak mała, że przegapiłam ją za pierwszym razem, gdy przez nią przejeżdżałam. Dwa lub trzy razy krążyłam po okolicy zanim się zorientowałam, że te dwa domy i kościół to jest to, czego poszukuję. Wcale nie było lepiej z wyznaczonymi miejscami, które chciałam sfotografować i opisać. Te miejsca miały być dowodem na jej górniczą przeszłość. Ale zamiast starych sztolni, wydrążonych tuneli, utknęłam w zarośniętym rowie po pachy w pokrzywach.

Byłam przygotowana. Wydrukowana mapa z naniesionymi współrzędnymi. Nakreślone krzyżyki w miejscach dawnych sztolni, przypominały mi zaznaczone drogi do ukrytych skarbów na starej mapie. Kompas w ręce. Mimo tego, nie wiedziałam gdzie się udać.

Kościół, jeden główny budynek z parasolkami na zewnątrz, stary opuszczony dom i drugi w podobnym stanie, ale zamieszkały. Nie ma żywej duszy, by się zapytać, gdzie to te niby kopalnie.

Przy drodze głównej stoi tablica informacyjna, a dalej nieco druga tablica, lecz dużo niższa. Podchodzę i czytam: „Rynek dawnego miasta Miedzianka”. Rozglądam się i nic nie pasuje do tego, co jest na tablicy. Przede mną miały być budynki, a są krzaki. Może za nimi coś znajdę. Jednak tam też nic nie ma. Robię zdjęcie telefonem i chodzę z tą mapą rynku po okolicy. Nic się nie zgadza, po za kościołem.

Dreszcz przeszedł mi po plecach. Znajdowałam się w mieście widmo.

Przed przyjazdem czytałam, że 100 lat temu funkcjonowało tu miasteczko górnicze. Solidne domy, zadbane ogródki, a do tego pałac, dwa kościoły, browar, rynek z fontanną, zakład kamieniarski, papiernia, warsztaty rzemieślnicze, liczne sztolnie i szyby, a nawet pojedyncze przedsiębiorstwa pościelarskie. Po tym wszystkim obecnie nie ma ani śladu. Zostały tylko wspomnienia i historia, której nigdy nie poznamy do końca.

Miasto Miedzinka z ponad 7oo-letnią historią zniknęło w ciągu jednego roku z powierzchni ziemi.

Miedzianka - tablica ze szlaku Miedzianka - Mniszków - 900 lat historii

Miedzianka – tablica ze szlaku Miedzianka – Mniszków – 900 lat historii

Miedzianka - miejsca dawnego rynku

Miedzianka obecnie – miejsca dawnego rynku

Miedzianka kiedyś.

Kupferberg, czyli dzisiejsza Miedzianka, swoją przygodę zaczyna od XII wieku. Wtedy odkryto na tych terenach złoża rud żela. Od tamtego czasu ziemie Miedzianki przechodziły z rąk do rak z różnym skutkiem. Okres wojen husyckich nie oszczędził Kupfebergu, a mimo to gospodarka cały czas funkcjonowała, prace górnicze nabierały tempa, a miasto się rozrastało. Prawdziwy rozkwit górnictwa i całej gospodarki przypadł na wiek XV. Rozkwit ten, miasteczko zawdzięcza głównie rudom miedzi, ale wydobywano tutaj przez krótki okres także srebro. Wtedy to wybudowano ługownię, funkcjonowała fabryka witriolu i to na takim poziomie, że Miedzianka stała się głównym ośrodkiem produkcyjnym w Cesarstwie Austriackim! Mało tego! W 1519 roku, miasto uzyskuje status miasta górniczego z funkcjonującymi 160 sztolniami i szybami!

Miedzianka - czasy świetności

Miedzianka – czasy świetności; Źródło: podroze.onet.pl

Miasto miało swoje okresy sukcesu oraz upadku, ale za każdym razem szybko go odbudowywano i wszystko wracało do normy. Kopalnie również miały okresu rozkwitu i stagnacji. Ostatni szyb wydobywczy zamknięto w 1925r. Po zakończeniu prac górniczych, Miedzianka stała się bardzo popularnym kurortem turystycznym, aż do zakończenia II WŚ. Może byłaby do tej pory miejscowością turystyczną, podobną do Karpacza albo Szklarskiej Poręby, gdyby nie to, że wszystkim zainteresował się Związek Radziecki. Wtedy z uroczego kurortu zrobił się plan niczym z dobrego filmu kryminalnego. Tajemnicze zniknięcia górników, milczenie, rabunki, morderstwa i wszechobecny strach. Takie niespodzianki zaserwowali miasteczku Rosjanie.

Miedzianka na niemieckich fotografiach

Miedzianka na niemieckich fotografiach Źródło: rudawyjanowickie.pl

Miedzianka dziś.

Miedzianka dziś. Po starych budynkach, ani śladu.

Miedzianka – najmroczniejszy okres

Dobra passa się skończyła. Nadeszły dla miasta bardzo mroczne czasy. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się po roku 1945r., kiedy Rosjanie odkryli złoża uranu, znajdujące się w Polsce na Dolnym Śląsku, w tym na terenie Miedzianki. Te złoża miały okazać się bezcenne dla radzieckiej armii.

Zagłębiem uranowym na Dolnym Śląsku można nazwać okolice Kletna, Kowar i Radoniowa. W tych miejscach pokłady rudy były największe. Ze względów ekonomicznych w Kowarach, 1 stycznia 1948r. otwarto Zakłady Przemysłowe R1, znane oficjalnie jako Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie, a prace wydobywcze rud uranu ruszyły pełna parą na 120% mocy ludzkiej. Wydobywany urobek miał być źródłem dla Związku Radzieckiego do prac nad bronią atomową. Kiedy doniesiono Stalinowi o projekcie Manhattan, amerykańskim programie zmierzającego do konstrukcji i produkcji bomby atomowej, radziecki program nuklearny nabrał tempa. Jednak prawdziwego kopa do prac Rosja dostała, kiedy Amerykanie zrzucili na Hiroszimę i Nagasaki wyprodukowane już bomby.

Gorączka uranowa w Polsce przypominała tę w Ameryce w poszukiwaniu złota. Ten szał dotarł także do Miedzianki, w której odkryto złoża pożądanej rudy. Prace szybko zaczęły postępować. Górnictwo znów miało swój dobry czas. Jednak na temat uranu nic się nie mówiło, jakby to pojecie nigdy nie istniało. Wszystko było objęte ścisła tajemnicą do tego stopnia, że kopalnia uranu w Miedziance, w papierach funkcjonowała jako Fabryka Papieru w Janowicach Wielkich, a do ZSRR oficjalnie wywożono „ziemie odpadową”. Obecnie dokumentacja górnicza z tego okresu nie jest dostępna. Nie wiadomo czy te dokumenty zostały spalone, wywiezione, a może komuś przekazane. Dlaczego tak niepozorne dokumenty zostały usunięte? Dlaczego dziś nie możemy poznać treści dokumentów sprzed 70 lat? Jaką prawdę chciał zatuszować Związek Radziecki?

Z pewnością większość oglądała albo chociaż kojarzy program „Sensacje XX wieku”. Dzięki niemu odkrywaliśmy mało znane tajemnice, dowiadywaliśmy się o nieprawdopodobnych historiach, co robił Hitler, z kim się witał, gdzie jeździł, kto podpisał jaki dokument, ostatnie listy z obozu, pamiętniki dzieci, kto i kiedy jadł ostatni posiłek, jakie bułki wypiekał piekarz. O Miedziance nie zachował się żaden dokument, żaden przepis, żaden list. Miedzianka została potraktowana jak pies na święta. Dwa dni szczęścia, a potem zdycha w lesie sam, opuszczony, niechciany. Miedziankę potraktowano jak śmieć, po usunięciu którego nikt nawet nie ma wyrzutów sumienia.

Mimo, że praca była ciężka i przebiegała w fatalnych warunkach, chętnych do pracy nie brakowało. Zachętą było nic innego jak pieniądze. Robotnicy przybywali głównie ze wschodu. Oficjalnie praca nie wiązała się z żadnym ryzykiem zdrowotnym, tak jakby w rosyjskim słowniku nie istniało pojęcie promieniowania.

Jednak z czasem ludzie zaczęli narzekać na ból zębów, kaszel, szczypanie skóry, odpadające paznokcie. Ci co słabli podczas pracy, dostawali kilka dni dodatkowego urlopu. Jedni przeżyli, większość jednak umarła ze względu na, jak się później okazało, pylicę promieniotwórczą, zwyrodnienia, raka.

Atmosfera nieufności sprzyjała, by robotnicy mogli być cały czas inwigilowani. Szerzyły się donosy. Sposobem by zachować tajemnicę o pracach było np. czytanie listów. Za fragmenty dotyczące urobku, postępie prac, ludzie trafiali do więzień. Pracowników cały czas pilnowali funkcjonariusze UB. Na tych co chcieli wynieść nieco urobku, przy wyjściu z kopalni czekali żołnierze, którzy sprawdzali górników. Po przyłapaniu robotnika na wynoszeniu rudy, odbywał on krótki spacer, a ostatni dźwięk jaki usłyszał, to dźwięk odbezpieczanej broni.

Ile osób poniosło śmierć w więzieniach, w następstwie kradzieży urobku, czy choroby promieniotwórczej zapewne nigdy tego nie da się ustalić. By wyobrazić sobie skalę mogę przytoczyć tylko fragment książki Filipa Springera „Miedzianka. Historia znikania„, w której czytamy, że „Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości.

Aż podskoczyłam i zakryłam ze strachu usta, gdy dźwięk upuszczanego klucza nasadowego rozniósł się po okolicy. Byłam przerażona i pewna, że to nie dźwięk klucza, a dźwięk zamka karabinu maszynowego. Cisza jak makiem zasiał, jednak ma się odczucie, że strzały dalej przeszywają powietrze. Czuć w powietrzu strach ludzi, którzy chcą normalnego życia.

Miedzianka dziś

Czytając dzieje Miedzianki, byłam wstrząsnięta. Zachodziłam w głowę i miałam milion pytań na minutę. Byłam wściekła, smutna i przerażona. Szukałam małych sztolni, zapomnianych kopalń, zawalonych tuneli, a trafiłam na miasto jak z horroru.

Przyjeżdżając tutaj, myślałam że wydarzy się coś niezwykłego. Myślałam, ze to ja będę tą, co odnajdzie dokumentacje z przeszłości. Tą co odkryję jakąś tajemnicę.

Zaparkowałam koło najładniejszego budynku w okolicy. Przebrałam buty i wciągnęłam letnie powietrze do płuc. Obraz jaki do dziś mi pozostał w głowie to pola, pola i raz jeszcze pola dookoła oraz przyjemny widok na Rudowy Janowickie. To prawda, że Miedzianka została niemalże zrównana z ziemią. Po kopalniach i sztolniach, został tylko szlak turystyczny „Miedzianka – Mniszków – 900 lat historii”. Jedyne co można zobaczyć namacalnie to niezniszczalny kościół oraz pozostałości bramy pałacowej.

Kościół wygląda trochę jak pomyłka wśród krzaków i zarośli. Jednak jest, ocalał cudem, gdy w 1967 r. żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego podpalili lonty i równali z ziemią Miedziankę. Wnętrze kościoła nie było mi dane zobaczyć, ponieważ jedyna taka okazja nadarza się raz w tygodnia na mszy o godz. 10 w niedziele.

Miedzianka - Kościół

Miedzianka – Kościół

Drugim miejscem, które jest śladem przeszłości, są pozostałości bramy, która była częścią pałacu. Brama znajduję się tuż za kościołem. W gąszczu tych krzaków i zarośli, można znaleźć tylko resztki fundamentów.

Miedzianka - Brama pałacowa

Miedzianka – Brama pałacowa

W całej wsi, znajdziemy jakieś sztuczne pagórki, resztki fundamentów, ale nic poza tym. Wszystko przez to, że w 1969 r., rozpoczęto ewakuację oraz wyburzanie Miedzianki, wydano także zakaz remontowania miasteczka. W 1972 roku wysiedlono ludność do Jeleniej Góry i rozporządzono likwidację miasteczka.

Jeżeli ktoś przyjeżdża z daleka, bez bagażu wiedzy, to nie zdziwię się, jeżeli przegapi Miedziankę.

Można pomyśleć po co jechać do wsi, gdzie nie ma nic. Nie ma nawet jednej, dobrze zachowanej kopalni, do której można by było zaglądnąć. Przypuszczam, że dla samego kościoła, również nie znajdzie się wielu chętnych. Jeżeli wartości historyczne i emocjonalne nas nie przekonują by tu przyjechać, to dobrą kartą przetargową w tym przypadku jest piwo, przy którym można zapomnieć o wszystkich mrokach przeszłości.

Browar Miedzianka

Nie znalazłam żadnej sztolni. Wszystko zawalone, zarośnięte, skryte pod grubą warstwą ziemi, pochowane jak trup, którego historii nigdy nie poznam.

Zrezygnowana, skierowałam się w stronę samochodu. Jednak widok kolorowych parasoli przykuł moją uwagę. Elegancki budynek stał po prawej stronie drogi głównej, za kościołem w stronę Janowic Wielkich. W ogóle nie pasował do okolicy. Oderwany od rzeczywistości. Może taki był właśnie zamysł właścicieli, by przy dobrym piwie, ludzie zapomnieli o tym, w jak strasznym są miejscu.

Browar funkcjonuje od 2015 r., a piwo warzone jest na naszych oczach w specjalnie przygotowanym, ponad 9-metrowym pomieszczeniu.

Browar Miedzianka

Browar Miedzianka

Jedzeniem i piwem można się delektować na małym, ale urokliwym tarasie. Widok „cycuchów janowickich”, które górują nad okolicą, nieco rozwesela Miedziankę. Jednak z pewnością wiele one widziały, słyszały i wiele z tego pamiętają.

Będąc w tym gastronomicznym niebie, prawie zapomniałam w jakim miejscu tak na prawdę jestem. Odleciałam i tylko wzrokiem dziko błądziłam po tych polach, łapiąc letnie promienie słońca i ciesząc się ciszą, która otacza to miejsce z każdej strony.

Opuszczając browar nie czułam już strachu, ale nadzieję, że w końcu przyszły dla Miedzianki czasy spokojne, niosące dobrą przyszłość.

Browar Miedzianka

Browar Miedzianka

Podsumowanie

Przyjeżdżając tutaj, nie zabłądzimy w uroczych uliczkach rynku. Przyjeżdżając tutaj, będziemy brodzić po rowach w poszukiwaniu resztek sztolni albo przy dobrym piwie oddamy się klimatowi miejsca, a może nawet pewnej refleksji. W Miedziance i okolicy bardzo dużo się zmieniło na przestrzeni lat. Dlatego będąc tutaj można odkryć także inne tajemnice i np:

Może Ci się spodobać również...

5 komentarzy

  • Odpowiedz
    Inga
    23 września 2018 o 7:18 pm

    Całkiem fajne miejsce, lubię wracać do historii miasteczek wsi i oglądać stare zdjęcia i jak to się zmieniło 😉

  • Odpowiedz
    Michał Kucharski
    24 września 2018 o 3:28 am

    Co za piękne i urokliwe miejsce!

  • Odpowiedz
    kaasilka
    24 września 2018 o 5:56 am

    Nie znam takiego miejsca i nigdy tam nie byłam, dzięki Tobie mogłam trochę o nim poczytać

  • Odpowiedz
    Bookendorfina Izabela Pycio
    24 września 2018 o 7:09 am

    No proszę, historia sięgająca dwunastego wieku, różne koleje Miedzianki, chętnie ją poznam, kiedy trafi się taka okazja. 🙂

  • Odpowiedz
    Czynniki pierwsze
    24 września 2018 o 8:00 am

    jakie piękne miejsce! 😀 z chęcią bym odwiedziła!

Dodaj komentarz