Holandia_Mikołaj
Jednodniówki

Holandia wita Mikołaja

Któż nie słyszał o Św. Mikołaju i jego podróżach z Laponii, by przez domowe kominy podrzucić piękne podarki dzieciom, zarówno tym większym jak i mniejszym. My wyobrażamy go sobie na pięknych, ogromnych saniach, które są ciągnięte przez renifery. Tymczasem do Holandii przypływa on łodzią z całą rzeszą pomocników i to nie z Laponii, ale z odległej Hiszpanii!

W Holandii przybycie Św. Mikołaja, nazywanego tam Sinterklaas, obchodzi się po dniu Św. Marcina. Holenderski Mikołaj jest ubrany w szaty biskupie, ale wygląda zwyczajnie, czyli dokładnie tak jak my go sobie wyobrażamy: starszy Pana z białymi włosami oraz siwą brodą, mającego charakterystyczną biskupia szatę i czapkę oraz laskę, czyli pastorał. Przybycie Sinterklaas to prawdziwe święto, w którym ochoczo biorą udział dzieci i dorośli.

Sinterklaas i Zwarte Piet

 Mikołaj z Hiszpanii?

Tradycja obchodów Sinterklaas w Holandii sięga przynajmniej 500 lat wstecz i jest związana z postacią Mikołaja z Miry, który był tam biskupem na początku IV wieku. Sint-Nicolaas do Holandii, jak to przystało na kraj żeglarzy, przybywa drogą morską. Dlatego też nasz długo wyczekiwany bohater przypływa na swojej łodzi, a dzieci wierzą, że przybywa on specjalnie dla nich prosto z Hiszpanii. Dlaczego akurat stamtąd? Ze względów historycznych, czyli panowaniem Hiszpanii nad Holandią od 1556 r. Dodatkowo, ówcześnie Hiszpania kojarzyła się Holendrom z lądem bardzo odległym, dlatego straszono też dzieci, że jeżeli będą niegrzeczne to zostaną tam wywiezione.

Dlaczego Czarny Piotruś jest czarny?

Sinterklaas nie przybywa sam do dzieci, ale z rzeszą pomocników oraz z białym koniem o imieniu Schimmel. Wspomniani pomocnicy to Czarni Piotrusiowie, kolorowo ubrane postacie o czarnych twarzach, którzy w imieniu Mikołaja rozdają prezenty. Dlaczego zatem są czarni? Rodzice przeważnie tłumaczą dzieciom, że to od sadzy, gdy Czarny Piotruś przeciska się przez komin do domu, by podrzucić prezent. Jednak według bardziej naukowych przesłanek, biskup Mikołaj wykupił czarnego chłopca o nazwisku Petrus z niewoli, który z wdzięczności został jego sługą. Stąd nazwa Czarny Piotr, czyli Zwarte Piet.

Zwarte Piet, czyli Czarny Piotruś

Jednak obecnie tworzą się kontrowersje wokół postaci Czarnego Piotrusia, ze względu na poprawność polityczną. Niektórzy doszukują się w tym przejawów rasizmu i nawiązania do kolonialnej przeszłości związanej z handlem niewolnikami.Obecnie można spotkać już Kolorowego Piotrusia, który twarz ma zieloną, niebieską albo czerwoną. Czy stara tradycja będzie w stanie się utrzymać? Pożyjemy, zobaczymy.

Obchody

Od samego rana kiedy Mikołaj ma pojawić się w mieście, wszyscy mieszkańcy w przewadze liczebnej dzieci, zbierają się na całej długości drogi przepływu Mikołaja. Co roku inne miasto zostaje wyznaczone na oficjalne miejsce przybycia Świętego Mikołaja – w tym roku była to miejscowość Dokkum, położona we Fryzji do której Mikołaj zawitał 18-go listopada. Miasto zmienia się nie do poznania. W oczekującym tłumie można zauważyć dzieci, które przebierają się za samego Mikołaja, a niektóre z nich w welurowe kubraczki, kolorowe spodenki i pelerynki, malując twarze na czarno na cześć Czarnego Piotrusia. Bardzo często w oknach są na tą okazję specjalnie wywieszane pozdrowienia dla Mikołaja oraz Piotrusia. Zdarza się również, że są wywieszane marchewki, jako poczęstunek dla konia  Mikołaja, Schimmel’a. A gdy wyczekiwany Sinterklaas się pojawi, witają go dzieci, dorośli, burmistrz miasta, śpiewając na jego cześć piosenkę „Zie ginds komt de stoomboot”. Wszystko to transmituje holenderska stacja telewizyjna.
Gdy Mikołaj opuści statek i dotrze na ląd, wsiada na swojego białego konia i rusza do miasta, by odwiedzić wszystkie dzieci. Od momentu, gdy Sinterklaas jest już oficjalnie w mieście, dzieci do 5-go grudnia ustawiają swoje buty w pobliżu kominka z marchewką dla konia, czasem z rysunkiem dla Mikołaja, śpiewają dla niego piosenkę oczekując, że na następny dzień, znajdą jakiś słodki upominek. 5 grudnia jest szczególnym dniem, ponieważ wtedy dostarczane są te główne podarki. Dorosłym Holendrom bardzo zależy na tym, by prezenty były ładnie zapakowane.  Powinno się także ułożyć krótki wierszyk, który zostanie odczytany przy wręczaniu prezentu. Wieczorem dzieci piją gorącą czekoladę, a dorośli grzane wino. 6-go grudnia Mikołaja nie ma już w Holandii. Holendrzy wierzą, że odpłynął do Hiszpanii, ale my wiemy, że musiał zahaczyć o Polskę, by i nam podrzucić prezenty pod poduszkę.

 

Może Ci się spodobać również...

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz